W Must Be The Music pojawiają się artyści, którzy śpiewają, bo lubią. I pojawiają się tacy, dla których muzyka to coś więcej — to ratunek, linia, której się trzymasz, kiedy wszystko inne odpada. Wiktoria Konończuk należy do tej drugiej grupy. I właśnie dlatego jej casting był jednym z najbardziej poruszających momentów sezonu.
Kim jest Wiktoria Konończuk?
Wiktoria ma 22 lata i pochodzi z Białegostoku. Na scenie pojawia się jako raperka — ale raperka, która nie boi się śpiewać. Łączy te dwa światy w sposób naturalny, jakby nigdy nie istniała między nimi granica. Tworzy muzykę od pięciu lat — samodzielnie, na własnych zasadach, na własnych warunkach.
Jej teksty to nie fikcja i nie pozowanie na kogoś, kim nie jest. To autentyczne życiowe doświadczenia — trudne, często bolesne, zawsze prawdziwe. Wiktoria pisze o tym, przez co przeszła. I właśnie to sprawia, że jej muzyka trafia tam, gdzie inne słowa nie docierają.
„Ejrezjone" — utwór, który mówi prawdę
Na castingu zaśpiewała autorski utwór „Ejrezjone". Od pierwszych taktów było wiadomo, że dzieje się coś wyjątkowego. Nie chodziło tylko o technikę ani o flow — chodziło o to, że każde słowo brzmiało jak wyznanie. Wiktoria nie śpiewa o cudzym życiu. Śpiewa o swoim.
I jury to wyczuło natychmiast.
Muzyka, która uratowała życie
Wiktoria nie ukrywa swojej historii. Przyznaje wprost: muzyka uratowała ją od samobójstwa. To zdanie, wypowiedziane bez dramatyzowania i bez szukania współczucia, uderza z siłą, której nie da się zignorować. Tworzenie muzyki dało jej cel, język i przestrzeń, w której mogła przetworzyć to, z czym nie umiała sobie poradzić inaczej.
W świecie, w którym artyści często owijają swoje motywacje w bawełnę, taka szczerość jest rzadkością. I być może właśnie ta szczerość — obecna zarówno w jej słowach, jak i w muzyce — sprawiła, że jury reagowało tak, jak reagowało.
Cztery razy „tak" i słowa Dawida
Werdykt był jednogłośny: cztery razy „tak". Wszyscy czworo jurorów nacisnęli zielony przycisk bez wahania. Ale to nie sama liczba robi wrażenie — robi je to, co powiedział Dawid Kwiatkowski.
Dawid, który w programie nie szafuje superlativami, tym razem powiedział coś, co rzadko pada z ust jurora wobec uczestnika castingu. Stwierdził, że Wiktoria może być „najwyżej w tym programie". Nie powiedział „daleko zajdziesz" ani „masz talent". Powiedział: najwyżej. To konkretna prognoza od kogoś, kto w tej branży wie, co mówi.
Raperka z Białegostoku na wielkiej scenie
Wiktoria Konończuk reprezentuje nowe pokolenie polskich artystów — takich, którzy nie czekają na zaproszenie od wytwórni, tylko tworzą sami, publikują sami i budują swoją publiczność oddolnie. Pięć lat pracy w domowym studio, autorskie teksty, bezkompromisowe podejście do własnej muzyki — i nagle wielka scena Must Be The Music.
Ale dla Wiktorii ta scena to nie cel sam w sobie. To kolejna przestrzeń, w której może powiedzieć to, co ma do powiedzenia. Głośniej, dla większej liczby ludzi. I być może — dla kogoś, kto właśnie teraz przeżywa to, przez co sama kiedyś przechodziła.
Bo muzyka, która ratuje życie, może ratować je wielokrotnie. Za każdym razem, kiedy ktoś jej posłucha.
Występ w „Must Be The Music" — wideo
Więcej z 5. odcinka „Must Be The Music”
- Pełne wyniki odcinka 5
- Wiktoria VICKY Konończuk — autorski rap
- Asia Smajdor — 10 lat z Miuoshem
- Baby Drumm — 13-latek perkusista
- Sebastian vs Natalia — dialog o drugim ślubie
- Rozen i Siostry Kafar
- Kim jest Wiktoria Konończuk?
- Kim są Siostry Kafar?
„Must Be The Music” — w piątki o 21:00 w Polsacie.


